#7 "50 twarzy Greya"

Właśnie weszłam do domu uff...
Mam dziś dla was moją recenzje na temat filmu "50 twarzy Greya". Wróć. Może recenzje to za dużo powiedziane ale chcę Wam opowiedzieć pokrótce co ja sądzę na temat tej produkcji filmowej.
Od razu mówię ja książki nie czytałam i jak na razie nie zamierzam.

Moim zdaniem film "50 twarzy Greya" został bardzo dobrze wypromowany pod względem marketingowym. Kiedy już podano datę premiery tej produkcji w Polsce, zostało narobione wokół niej mnóstwo szumu, bo w końcu jak każdą produkcje trzeba było ten film sprzedać. Sprzedać go nam odbiorcą i to jest jasne, że dużo więcej osób pójdzie na film rozreklamowany wszędzie, niż na taki nie reklamowany w ogóle albo w małym stopniu. To się nazywa tak zwana mentalność tłumu jak ja to mówię. 
Film zaczyna się od tego jak Anastasia Steele - młoda studentka literatury angielskiej (.) przeprowadza wywiad z Christianem Greyem - milionerem i przedsiębiorcą. Dziewczyna jest zafascynowana inteligentnym mężczyżną, ale zaraz po spotkaniu stara się o nim zapomnieć, wszystko ulega zmianie kiedy Christian zjawia się w sklepie, w którym dorywczo pracowała Ana, Prosi ją o kolejne spotkanie, dziewczyna zgadza się nie zdając sobie sprawy, że wkracza w świat niebezpiecznej gry erotycznej.
W dużym skrócie właśnie tak wygląda ta historia. 
W sumie gdyby nie bardzo bardzo duży wątek erotyczny wbudowany w tą historię można było by stwierdzić, że to kolejny romans dla kobiet.  
Sceny erotycznych takich konkretnych było w sumie może z 15 minut. Dlaczego mówię konkretnych?
A no dlatego, że ten film cały jest tak przesiąknięty erotyzmem, ale moim zdaniem bez emocji.  Uważam, że niektóre sceny były za brutalne jak dla mnie ale to może być po prostu spowodowane tym, że mam 15 lat. Chodź w sumie to nie wiem. W gruncie rzeczy film jest bez jakiejkolwiek cenzury w DOSŁOWNYM tego słowa znaczeniu. 
Aktorzy w moich oczach zostali bardzo dobrze dobrani do swoich ról. Dakota Johnson, która perfekcyjne zagrała inteligentną, delikatną, ale zadziorną anielice, natomiast Jamie Dorman grał tak jakby był stworzony do tej roli, perfekcyjnie zagrał kulturalnego, nonszalanckiego miliardera diabełka. 
Soundtrack do tego filmu to jest cały ten film w pigułce. Ubóstwiam te piosenki, które jak się okazało były pięknym tłem dla filmu.
Podsumowując uważam, że są ludzie i ludzie. Ten film nie jest na pewno dla wszystkich. Natomiast nie zgadzam się z opinią, którą przeczytałam na którymś portalu, że jeżeli komuś się nie podoba ten film to nie ma wyobraźni. Ale wyobraźni do czego? Do drastycznych scen erotycznych.
No błagam. Nie wszyscy lubią patrzeć na ekstremalny seks i nikogo nie powinno się obkładać mianem, że nie ma wyobraźni.
Wiem, że są ludzie, którzy pokochali ten film od pierwszych minut do ostatnich sekund. Ja niestety się do niech nie zaliczam, natomiast nie uważam, że to jest strasznie badziewny i beznadziejny film. Po prostu uważam, że nie trafi on do każdego widza. 
Jest jeszcze jedna rzecz określa się Go mianem "Porno dla mamusiek i gospodyń domowych" szczerze mówiąc, w momencie kiedy weszłam do kina i zobaczyłam przedział wiekowy dla widzów czyt. od 15 do około 50 paru lat, to tak właśnie pomyślałam, natomiast z każdą minutą filmu zdawałam sobie sprawę, że ja w życiu tak tego film by nie nazwała. 

Czy warto obejrzeć ten film? Sądzę, że tak bo jednak jest ten wątek miłosny, I przede wszystkim warto go zobaczyć dla aktorów i soundtracka. Bo to się w tym filmie udało :) 

5 komentarzy:

  1. Dobra recenzja:)
    Ale moim zdaniem niestety ale aktorzy nie bardzo weszli w swoje role:\ nie wiem czemu ale gdy czytałam książkę aż czulo sie cala ta namiętność, erotyzm a w filmie oglądałam to i zastanawiałam sie kiedy te sceny sie zaczną:p

    Po za tym akurat gdy przeleciały te sceny to walnelam na cale kino(nawet nie swiadoma ze tak głośno): "To juz wszystko?!!!"
    Wiec tak to wszystko co chciałam powiedziec w tym temacie:p

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z twoją recenzją :) Ja miałam oczekiwania co do filmu ale pewnie przez to że przeczytałam książkę. Film stał się hitem przez rozgłos i książkę o której dużo się mówiło ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem niezła recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze recenzujesz, miło się to czyta i na pewno będę zaglądała, ale musisz popracować trochę nad interpunkcją.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
*Odwiedzam blogi do, których linki pozostawiacie w komentarzach
*Każdy komentarz lub obserwacja to dla mnie motywacja do działania!

Copyright © 2014 Lolqi Enjoy , Blogger